Wieki nie jadłam skrzydełek :) Dzisiaj pyszne, pieczone w marynarze miodowo-sezamowej, no niebo w gębie!
Nie wiem jak u Was, ale u mnie za oknem coraz pochmurniej. Niby dopiero zaczyna się sierpień, a z powodu niekorzystnej aury ogarnia mnie powoli chęć na testowanie jesiennych przepisów. Nawet gdy biegnę po lesie czuję już w powietrzu zapach grzybów. Z tego powodu zapominam dzisiaj o sezonowych produktach i dodaję przepis na ciasteczka z moim ulubionym składnikiem - masłem orzechowym. Wiadomo, że masło wyjadane prosto ze słoika smakuje zdecydowanie najlepiej, ale postanowiłam poświęcić kilka łyżek na stworzenie jakiegoś bardziej konkretnego posiłku :)
Pyszne, delikatne w środku ciasteczka owsiane z żurawiną, rodzynkami i pestkami dyni to świetny pomysł na drugie śniadanie czy deser do kawy. Można spakować do lunchboxa, świetnie smakuję zarówno na zimno jak i prosto z piekarnika. Podane składniki wystarczą na ok. 13-15 ciasteczek, dlatego wielbicielom słodkości proponuję od razu podwoić składniki :)
Kto zna mnie trochę dłużej ten wie, że jeśli mam się skusić na coś słodkiego to będzie to czekolada albo ciasteczka Oreo (a najpewniej czekolada o smaku Oreo ;)). Staram się nie jeść tych produktów zbyt często, a kiedy mam zachciankę na coś czekoladowego, albo po prostu nie mam pomysłu na śniadanie, smażę sobie takie naleśniczki - bez cukru, bez tłuszczu, a na dodatek nieziemsko pyszne!
Chyba zdążyliście już zauważyć, że uwielbiam śniadania. O zrobieniu takich placuszków myślałam już dłuższy czas, ale wydawało mi się, że muszę zakupić odpowiednią patelnię, że będzie z tym dużo roboty i że nie jest to takie dietetyczne danie. Wczoraj siedząc po uszy w nauce dopadła mnie ochota na coś słodkiego. Zaglądam do lodówki, a tam jajko i resztka mleka. Typowa zawartość studenckiej lodówki w gorącym okresie sesji. Potrzeba matką wynalazków i tak powstał przepis na pancakes.




